• Wpisów:27
  • Średnio co: 53 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 22:22
  • Licznik odwiedzin:4 690 / 1492 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
aż chciałoby się tyle ich dostać :3
utonąć *.*
orginalny!
  • awatar Gość: świetny wpis :)
  • awatar Agatsi: muzyka w tle :D Guns'n Roses <3 ahh kocham ten zespół ;D
  • awatar Nealie.: Chciałabym dostać kwiaty. :x
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Zagubiona 6
Przez chwilkę leżeli tak na sobie. Jednak po chwili ocknęła się Scharlott. Nie za bardzo wiedziała, co się stało. Na szczęście okropny ból głowy minął. Zorientowała, że leży na kimś przygniatając go swoim ciałem. Szybko wstała i otrzepała się z kurzu. Siadła przy chłopaku i zaczęła go szturchać. ‘’O nie. A co jeśli go zabiłam?! No przecież nie mogę zadzwonić na policję.. Nawet nie wiem gdzie jestem dokładnie.’’ Po kilkunastu minutach Leo ocknął się. Powoli otworzył oczy jakby bał się oślepiającego światła.
-Co jest? Ile już tak leżę?- Spytał dość zaspanym głosem.
-Niedługo. Próbowałam cię obudzić, ale byłeś jak nieżywy. W ogóle, czemu leżałam na tobie?!-W tej chwili zrozumiała, że nie powinna tego mówić. Od razu zaczerwieniła się. Próbowała coś wyjąkać, ale niezbyt udawało się jej to. W końcu podniosła na nogi chłopaka i zaczęli zbliżać się do tych samych ogromnych drzwi.
-Leżałaś na mnie, bo musiałem wyrwać cię z tego transu. Ciągle patrzyłaś na tego ducha i myślałem, że kompletnie odleciałaś. Bałem się, że cię zabierze czy coś.- Odpowiedział normalnym tonem, choć ostatnie zdanie wymawiał bardzo zdawkowym głosem.
-Serio bałeś się o mnie? Jeszcze przed chwilą powiedziałeś, że jestem zapatrzoną w siebie księżniczką, a teraz tak łatwo mówisz, że mi na tobie zależy?- Mówiła coraz szybciej wiedząc, że traci nad sobą kontrolę. Chciała rzucić nim o ścianę. Zapomniała już o jego pięknych oczach i całej sylwetce. Nie wiedziała, dlaczego się tak zachowuje. Dręczyły ją myśli, że to jakiś idiota i po co zawracać nim czas i krzyczeć na niego.
-No dobrze jak wolisz żebym rzucał ci się do gardła to proszę bardzo!- Zarzucił mimowolnie Leo. Popatrzył na swoje dłonie. Na szczęcie krew już zaschła na jego nadgarstkach. Wyglądał na mocno poturbowanego. Czuł ciepło napływające z ramion dziewczyny. Czuł jej obecność. Wmawiał sobie, że jest taki niegrzeczny, bo dawno z nikim nie rozmawiał. Szczerze jest sam od 5 lat. Zostawił rodzinę i udał się na poszukiwanie przygód. Oczywiście trafił na złe towarzystwo, ale umiał poradzić sobie z nimi. Nie lubił zbyt dużo wygód. Miał 17 lat i teraz było dla niego nie do pomyślenia, że wyszedł z domu w wieku 12 lat. W jego rodzinie panowały dziwne zwyczaje, chyba tylko u nich jednych na całym świecie. W dowolnym wieku członek musiał być poddany próbie. Nikt nie wiedział, na czym ona polegała. To zależało wyłącznie od kandydata. Po prostu musiał męczyć się przez 1 miesiąc z rożnymi niemiłymi zadaniami. Do tego rodzaju konkursu przystępowały kobiety jak i mężczyźni. To było duże wyróżnienie. Gdy ktoś przetrwał miesiąc zachowywał dary, jeśli nie musiał uciec jak najdalej od domu. To była wielka hańba nieukończenie celu. Takie zawody stworzyła Wielka Rada. Wtedy było 6 rodzin, ale do teraz przetrwała tylko 1. Na szczęście Leo nie jest jedynym potomkiem.


<<jeeeest kolejna część, ale uczenia z geografii
nie ma ;3 truudnoo .
komentujcie ;D >>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zagubiona 5
Zaczęła wpatrywać się w jego cudne oczy. Na jakiś czas zatonęła w czarnych źrenicach. Znowu chciała zapamiętać cudowny widok. Jej twarz nie wyrażała żadnych uczyć. Po prostu odpłynęła… W jej głowie było pełno myśli. Nie mogła poradzić sobie z napływem uczuć. Była przekonana, że widziała już kiedyś te przepiękne oczy.
-Będziesz się tak na mnie gapiła, aż do końca życia?- zapytał niegrzecznym głosem chłopak. Już nie wydawał się taki słodki. Jego wyraz twarzy znacznie pogorszył się. Wyglądał na zmęczonego i zbyt zadumanego. Szybko zorientował się, że nie jest już związany. Zaraz odgarnął włosy do tyłu i miał zamiar wstać. Scharlott nie mogła się ruszyć, gdyż była oczarowana nowo poznanym chłopcem. Gdy Leo miał zrobić pierwszy krok, cicho zawył z bólu.
-Eee.. Nic ci nie jest?- zapytała troskliwym głosem dziewczyna.
-Oczywiście, że nie za chwilę będę skakał z radości! No przecież nie widzisz, że kuleję? Więc mogłabyś wstać i mi pomóż nic niewiedząca księżniczko?- odpowiedział opryskliwie. Na jego twarzy malowała się złość i rozdrażnienie. Nastolatka nie wiedziała co ma robić, ale jej stosunek od razu się zmienił. Szybko wstała i chwyciła go za rękę i pozwoliła oprzeć się na jej brudnym od kurzu ramieniu. Wciąż miała otwarte usta i nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
-No, przynajmniej nasza mała jest chociaż trochę silna.
-westchnął pogardliwie.
-Serio? Możesz już przestać mówić te twoje komentarze? To nie jest śmieszne… Staram się nas wyciągnąć z tej rudery, a ty tylko naśmiewasz się z mojej pomocy!- wreszcie wydusiła to z siebie silnym tonem.
-Ooo naprawdę nie chciałem cię urazić.. Widzę że masz charakterek. Pewnie po mamusi.- odpowiedział mało kulturalnie Leo.
-Co ty wiesz o mojej matce!- krzyknęła dziewczyna. Nie wiedziała dlaczego podniosła głos. Czuła się winna. Zdecydowanie żałowała, że wściekła się na chłopaka i jego cudne oczy. Jednak jej cichy głosik w głowie podpowiadał, że to nieznajomy pierwszy zaczął się kłócić. Leo wyraźnie wyglądał na zmieszanego całą tą sytuacją, ale nic nie odpowiedział. Teraz razem zbliżali się do ogromnych drewnianych drzwi, które miały złote akcenty liści. Szło im naprawdę powoli. Lecz Scharlott wciąż nie mogła stłumić w sobie tego głosiku. Wreszcie powiedziała zdawkowym tonem:
-Ej, przepraszam za tamto. Nie chciałam krzyczeć, po prostu chce jak najszybciej wyjść stąd. A tak w ogóle to mam na imię Scharlott.
Chłopak widocznie nie przejął się jej słowami i nawet nie spojrzał na nią. Dotknął klamki, ale drzwi w ogóle nie drgnęły. Nagle za nimi pojawiła się przeźroczysta postać wyglądająca jak duch. Po dokładnym przyjrzeniu można było spostrzec, że to młoda dziewczyna z portretu na górze. Teraz nie miała na sobie białej sukienki, ale starą, brudną suknię. Włosy miała w kompletnym nieładzie a jej oczy były zamknięte.
-Co do diabła… To chyba jakieś żarty.-pisnęła trochę wystraszonym głosem Scharlott. I znowu jej myśli zaczęły przelewać się przez jej głowę. ‘’Co to za nowy dom wariatów!’’ Już nie wiedziała gdzie spojrzeć. ‘’No wiedziałam, że jestem trochę szurnięta, ale żeby aż tak!!’’ W pewnym momencie jej głowę przeszył ostry pulsujący ból. Wrzasnęła z wściekłości. ‘’Już wiem jak się musiał czuć Harry Potter w obecności Voldemorta’’
Koleją straszną rzeczą, którą zobaczyła to twarz młodej dziewczyny, która była tuż przed nią. Gdzie nie spojrzała tam widziała przerażającą głowę, która nie wyglądała zbyt przyjaźnie. Ból nasilał się, a ona nie mogła przestać myśleć o tej nieczystej duszy.
W tym samym czasie Leo tylko stał i przyglądał się obu dziewczynom. Sam nie wiedział co robić. Oczywiście nie był już oparty o Scharlott, tylko o wyblakłą ścianę. Zaczął krzyczeć do dziewczyny żeby spojrzała na niego, ale ona spoglądała tylko na widmo. Nic nie przychodziło mu do głowy, więc rzucił się na nią. W końcu oboje wylądowali na ziemi. Nie wiedział dlaczego tak zrobił, ale był pewien, że nie chciał widzieć kolejnej śmierci nawet jeśli to nie była bliska osoba.

<<wreszcie napisałam *.* ..
myślę że to już się więcej nie powtórzy ale sami
wiecie.. szkoła i inne pierdoły >.<
no to miłego czytania !! >>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
  • awatar Gość: piosenka w tle! :3
  • awatar Gość: Uwielbiam ;* !
  • awatar Gość: chcę święta! *.*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
  • awatar Gość: masz super zdjęcia ^^
  • awatar Gość: Zajebiste te fotki, ale tak szczerze no no są mega !
  • awatar Chodź, zjarajmy się miłością jak smerfy.: Blog jak najbardziej fajny ;D No i wpadnij do mnie, dodaj do znajomych, komentuj, obserwuj ;d Odwdzięczę się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (12) ›
 

 
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Zagubiona 4
Chłód. Tylko to uczucie towarzyszyło Scharlott przy mglistym poranku. Obudziła się cała z krwi i brudu. Do głowy uderzył jej ostry, przeszywający skronie ból. Zorientowała się, że nie jest we własnym pokoju. Niepokój. Tylko to właśnie odczuwała. Nie bała się niczego, lecz wydawała się lekko roztargniona. Wtedy przypomniała sobie, o wczorajszym zajściu. Nie mogła uwierzyć w to co się stało. Zamknęła oczy myśląc, że ciemny pokój po prostu zniknie. Nagle nawiedził ją obraz obłąkanej matki. Oczywiście wydawała się być bardzo zaniedbana. Jednak to jej nie zraziło. Wręcz odwrotnie. Chciała poznać tajemnicę, wyjść naprzeciw jej problemom. Wreszcie otwarła oczy. Teraz zobaczyła o wiele wyraźniej, że nie znajduje się w komnacie, lecz w ciemnym pokoju z wielkim oknem wychodzącym na wschód. Słońce ledwo przedzierało się przez gęstą mgłę. Obok twardego łóżka, na którym leżała znajdował się stolik z dużą stertą różnych papierów. Na ścianie znajdował się ogromny obraz młodej dziewczyny mniej więcej w wieku naszej bohaterki. Miała na sobie starodawną suknię z białego materiału. Na głowie miała piękny wianek zrobiony z białoróżowych róż. Jej skora była blada podobnie jak jej bardzo jasne włosy. Tylko usta miała pomalowane na głęboki odcień czerwieni. ‘’Co to jest?’’ pomyślała Scharlott. Obraz nie zrobił na niej najmniejszego wrażenia. Na jego widok zachichotała przypominając sobie jej ‘’koleżankę’’ z klasy. Ona też zawsze chodziła w sukienkach i była bardzo mądra. Natomiast Scharlott uczyła się tylko przydatnych rzeczy czyli w zasadzie niczego. Wszyscy uważali, że jest szczęściarą, bo nie musiała się dużo uczyć, choć dużo zapamiętywała. Jej ulubionym przedmiotem była chemia. Była przekonana, że to jest podstawowy przedmiot. Uwielbiała eksperymenty i doświadczenia. Pewnego razu spowodowała ogromny wybuch na lekcji. Dla niej było to normalne, ale niektórzy patrzyli na nią w głębokim szoku. Nie wiedziała dlaczego tak się dzieje. Scharlott patrząc na portret zauważyła, że ma taki sam medalik jak ona. Pomyślała, że jak w jej przypadku to na pewno zbieg okoliczności. Nagle wstała. Poczuła, że ból głowy całkowicie ustał. Podeszła do okna. Starała się zapamiętać jak najlepiej ten widok: słońce wyłaniające się sponad mgły. Wyjrzała przez okno i zaczerpnęła świeżego powietrza. Czuła że żyje. Zauważyła, że od jej pobytu nikt się nie odezwał. Nie miała zielonego pojęcia gdzie jest. ‘’Co teraz ze mną będzie?’’ pomyślała w pośpiechu. Zaraz przeszła pokój wzdłuż i podeszła do drzwi. Chwyciła klamkę, gdy przez jej głowę przeszła najgorsza myśl, że drzwi są zamknięte. Jednak z łatwością otworzyły się na oścież. Następnie dziewczyna wybiegła ciemnym korytarzem. Starała się zwolnić kroku, ale instynkt podpowiadał jej co innego. Zbiegła po pięknych marmurowych schodach do ogromnej, trochę zapuszczonej sali. Szukając wyjścia zauważyła, że nie jest sama. Tuż obok zapełnionego resztkami jedzenia stołu, siedział związany chłopak. Wyglądał naprawdę słodko ale na Scharlott nie zrobiło to jak najmniejszego wrażenia. Wahając się zdecydowała uwolnić chłopaka. Podeszła bliżej. Czuła jego cichy oddech. Zauważyła jego rany na rękach. Podobnie jak ona był cały zakrwawiony. Delikatnie zaczęła rozsznurowywać liny na jego nogach. Zobaczyła na dłoni wycięte imię : Leo. ‘’No świetnie! Jeszcze mam na głowie jakiegoś psychopatę, który się nałogowo tnie!’’ pomyślała. Chłopak był pogrążony w głębokim śnie. Nie mogła go podnieść. Zauważyła, że nie wygląda źle jak na jej gust: miał nieco dłuższe brązowe włosy, które układały się w grzywkę, jego twarz była okrągła i prawie idealna. ‘’Jest naprawdę spoko, tylko nie te włosy! Nienawidzę grzywek’’ szybko pomyślała. Zerknęła na jego ubiór: nosił czarne, długie spodnie i czerwoną bluzkę z Iron Manem. ‘’Mam taki sam T-shirt! Ale spoko’’ zaczęła śmiać się. Czekała już jakieś 5 minut na jego ocknięcie się. Próbowała wszystkiego : krzyczała, szturchała i nic. Zupełnie jak kamień. Usiadła obok niego. Zasnęła. W końcu obudziła się i nastało już południe. Zerknęła na chłopaka obok niej. Ujrzała go w świetle słońca. ‘’Nawet spoko jest!’’ Wyglądał o wiele lepiej niż parę godzin temu. Zaczęła się zastanawiać kiedy to się skończy. Nagle jego czekoladowe oczy otworzyły się. Scharlott zamarła na chwilę…

<< mam nadzieję, że mnie nie zabijecie, że tak późno.. nie miałam czasu i w ogóle... szkoła i takie tam problemy -.-.
postaram się o więcej wpisów ! ;*>>
komentujcie *.*
  • awatar LeverDuSoleil: no powiem ci, że masz potencjał :D
  • awatar † Rock Forever †: Świetne opowiadanie :3 Muzyka która leci również :3
  • awatar Moje Niebezpieczne Myśli: fajny tekst :) w wolnej chwili na pewno nadrobię wcześniej. :) jedna uwaga - postaraj się po edycji przeczytać wszystko jeszcze raz i wyeliminować powtórzenia. Wiem, że to trochę kłopot, bo sama lubię pisać i miałam z tym lekki problem. a co do Twojego komentarza: wcale nie trzeba mieć super aparatu do tego, sama robię takim, że na jednym forum spotkałam się z wypowiedzią: te modele w ogóle jeszcze działają? ;o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Zagubiona 3
- Co? Nigdzie z Tobą nie idę ty samolubna jędzo! Myślisz, że chce z Tobą gdziekolwiek iść?! Zostaw mnie w spokoju! Zostaw mnie, tatę, kogokolwiek którego mogłabyś zniszczyć!- Dziewczyna znowu zaczęła krwawić. Nie mogła powstrzymać tego. Przez chwilę ogarnął ją straszny lęk przed jej własną matką.
-Ależ oczywiście jesteś taka sama jak ojciec. Myślisz, że rodzina to największa siła? – Matka zaczęła posępnie krążyć wokół Scharlott. Teraz jej dłonie widocznie były zakrwawione. – Rodzina to nic w porównaniu z potęgą, która na mnie czeka na tym świecie.
-Tak na pewno ludzie nabiorą się na twoje kłamstwa. Z pewnością wybiorą cię na prezydenta!- Nastolatka wreszcie wysapała. Nie wiedziała co się z nią stanie. Szczerze wierzyła, że jakiś superbohater przyjdzie jej z pomocą. Znowu poczuła falę strachu.
- Scharlott, dziecko moje – dodała z przesłodzonym głosikiem matka- ja tylko chcę Cię chronić.
-Przed czym?
-Przede mną samą. Nie rozumiesz jeszcze? Żeby być bezpiecznym musisz się stać taka jak ja.- oznajmiła o dziwo spokojnym głosem.
- Jasne! Co może jeszcze uszyjesz nam takie same ciuchy, żeby wszyscy wiedzieli, że jesteśmy z tej samej drużyny. Wolę być narażona na ciebie niż stać się tym czymś.- Scharlott wybuchła. Z jej oczy nie płynęła krew. To były łzy. Sama się obroniła przed atakiem matki. Ona nie mogła już spowodować szkarłatnego płaczu.
- Jest w tobie coś niezwykłego… Jak już mówiłam masz jakąś tajemnicę. Dlaczego nie mogę spowodować żebyś cierpiała? Dlaczego nie mogę sprawić abyś drżała na mój widok?!- Zaczęła wariować. Jej oczy wszędzie błądziły w ciemności. Scharlott po raz pierwszy zauważyła, że jej matka boi się czegoś.
- Już ci mówiłam, że nie miałam żadnych lekcji z magii czy tam wudu wudu! Jakim cudem mogłam je mieć! Jestem zwykłą nastolatką ze zwykłymi problemami! Mam przyjaciół, tatę i zmarłą mamę którą kochałam!- Nie wiedziała co się z nią dzieje. Już wszystko jedno co mówiła. Była zbyt wyczerpana. Przed chwilą wstała, ale wkrótce pożałowała tego. W głowie kręciło jej się od wszystkich informacji, nie od jakiś czarów.
- Nie musiałaś wiedzieć. Twój ojciec na pewno dawał Ci jakieś przeciw zaklęcia, eliksir, cokolwiek aby mógł cię uchronić przede mną. To było do przewidzenia. Stary John. On zawsze stwarzał jakieś kłopoty.
-Tego jest już za wiele! Nie ma żadnej magii! Nie istnieje, nie rozumiesz? Tak jak ty! Ja jestem tylko zbyt zmęczona, żyję w stresie.- Dziewczyna była już na skraju wyczerpania, ale i tak cieszyła się, że jeszcze coś widzi. Nic nie wiedziała. Głowa jej pękała z wściekłości.
- No to chyba się mylisz.- Matka zaczęła się oddalać od córki o kilka kroków. Wskazała na ziemię przed Scharlott, która po chwili zamieniła się w ruinę. Dziewczyna ani drgnęła. Myślała, że to tylko wyobraźnia płata jej figle. Miała dość. W końcu z ziemi wypełzły cienkie i ostre pędy róży. Chciały opleść Scharlott, ale ona patrzyła na nie nieprzytomnym wzrokiem. Wydawało się że jej zielone oczy toną wśród ciemności. Roślina bała się dziewczyny, aż w końcu wróciła pod ziemię. Po chwili Scharlott upadła. Nie wytrzymała. Musiała odpocząć. Wszystko runęło. Całe jej życie. Nie czuła nic. Tylko nienawiść do jednej osoby - Isobel

<< mam nadzieję że wam się spodoba
za niedługo weekend i może napiszę i dodam
jakieś 3 części, ale nie obiecuję >>
piszcie komentarze
zależy mi na Waszej opinii
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hej człowieki :-D
Przepraszam że tak opóźniam kolejną część opowiadanie, ale wiecie że szkoła wszystkim uprzykrza życie -.-
Obiecuję że za niedługo pojawi się nowa część <3

 

 
Zagubiona 2
Przestała się kontrolować z trudnością łapała oddech i poczuła, że łzy jej lecą z oczu. Nie mogła odwrócić się i wcale tego nie chciała. Czuła że zaraz wybuchnie. Wreszcie oswobodziła się tego ucisku. Nic nie czuła w tej chwili oprócz gniewu. Spojrzała za siebie. Ujrzała swoją matkę. Była cała zakrwawiona, brudna i miała na sobie tę samą zwiewną sukienkę co w dniu pogrzebu. Scharlott zaniemówiła. Przez głowę przechodziło jej tysiące myśli. Patrząc na matkę przypomniała ją sobie z dzieciństwa. Ta przez nią miała wściekły wyraz twarzy. Widać było jej satysfakcję. Dziewczyna wyobraziła sobie jej okrągłą miłą twarz z dzieciństwa. Była wypełniona szczęściem. Dopóki nie zmarła. Dopóki jej świat nie runął w gruzach ale przez wszystkie lata odbudowała co zostało zniszczone. Scharlott zauważyła dzikość w jej oczach. Przypomniała sobie że mama nigdy nie pokazywała przed nią takiego oblicza. Poznała jej ciemnobrązowy kolor włosów. Kiedyś były lśniące i pachnące, a teraz zamieniły się w kupę brudnego siana. Spostrzegła także jej matczyne ręce, które niczym nie przypominały ciała sprzed lat. Po chwili uświadomiła sobie że stoją tak jakieś 5 minut.
-Jakież to tajemnice skrywasz przede mną dziecko?- spytała łapczywie matka.
Jej oczy rozżarzone były nienawiścią. Jednak Scharlott nie miała pojęcia dlaczego. Zaczęła mocno zastanawiać się skąd w ogóle wzięła się tutaj. Dlaczego dzisiaj? Po co? W końcu odezwała się:
-Skąd wzięłaś się tutaj? I w ogóle jak to jest możliwe?
- Jest wiele spraw, o których nie wiesz słońce.-odpowiedziała. Wtedy nastolatka zaczęła się zastanawiać czy kiedykolwiek tak do niej mówiła. Poczuła zimny powiew wiatru. Wreszcie po oprzytomnieniu zapytała:
-O jakich sprawach znowu nie mam pojęcia?
-Ooo… Oczywiście twój ojciec nie dopuścił by do tego. Uważa się za zbyt szlachetnego.- odpowiedziała bez namysłu kobieta.- W krótce wszystkiego się dowiesz. Poznasz nasz świat, który za niedługo będzie należeć do mnie… To znaczy nas.
-Nigdy Ci w niczym nie pomogę! Nawet nie wiem dobrze czy jesteś moją matką. Myślisz, że Ci wierzę? Co nagle przychodzi do mnie zombie mamusia? I co? Chce władać światem! Chyba nawdychałaś się nieświeżego powietrza w tej trumnie- Wykrzykiwała coraz głośniej. Nadal rozmyślała dlaczego nikt jej nie powiedział o tym, że jej matka może zmartwychwstać! Dlaczego właśnie ona? Tysiące myśli przebiegały przez jej głowę. Nagle złapała się za jej blond włosy z czerwonymi pasemkami. Wtem ostry, przeszywający ból zaatakował jej głowę. Czuła cierpienie, ból, ale także przeszywające zimno od stóp do głów. To było jak połączenie ataku dementorów i Voldemorta. Jej matka natomiast pławiła się w najobrzydliwszym uśmiechu. Scharlott upadła i zaczęła tarzać się w kurzu. W końcu przestała ją torturować, aż córka zaczęła krwawić z nosa oczu oraz ust. Wreszcie wycedziła ze złości:
-Nie obrażaj mnie! Jestem Twoją matką okaż mi szacunek. Jeszcze chwila, a już byś nie żyła.
-Wolę to niż przyłączenie się do Ciebie.- Zawyła z bólu dziewczyna. Właściwie to nie miała pojęcia czemu się buntuje. Jakim jej matka cudem opanuje świat? Na razie chciała skompletować wszystkie pytania. W końcu wstała. Spostrzegła, że jest cała we krwi. Pomyślała, że tata ją zabije za to i pewnie będzie się wypytywał o wszystko. Na pewno tak zrobi jeśli wróci jeszcze kiedykolwiek do domu, bo na to się tak szybko nie zapowiadało. Czuła się strasznie. Miała kilką tysięcy pytań. Martwiła się o swoją przyszłość czy jeszcze kiedykolwiek zobaczy przyjaciółkę Margaret? Nie chciała płakać bo wydawało jej się to zbyt absurdalne.
Pragnęła uciec do ciepłego łóżka byle jak najdalej od tej szalonej kobiety… Nie znosiła jej z całego serca.
Lecz ona podchodząc do niej władczo oznajmiła :
-Teraz idziesz ze mną.
 

 
-A wiesz co jest przerażające?
-Nie..
-Że cały świat pędzi, a i tak cie ma gdzieś chociaż jesteś o krok do przodu.
 

 
Po co być normalnym jak
można mieć wszystko spieprzyć
i odbudować ..
I tak w kółko aż zaczynasz mieć wszystkiego dość , zaczynać wierzyć w jednorożce .

 

 

Kiss me hard before you go ♥
< but still you don't coming >
 

 
Zagubiona. 1
Najbardziej upalny dzień właśnie dobiegał końca. Scharlott właśnie wracała najmniej zatłoczoną ulicą swojego miasteczka z cotygodniowych lekcji gitary. Właśnie zaczynał się sierpień i słońce było jeszcze wysoko, chodź była dopiero 20:30. Słuchała jej ulubionych piosenek. Oczywiście nie słuchała tego co wszyscy, bo uważała, że to zbyt kiczowate i robione tylko dla kasy. Zazwyczaj słuchała rocka. Czasami cicho podśpiewywała sobie. Właściwie nikt nie lubił jej gustu muzycznego, ale i tak miała wszystko gdzieś. W Bluberry nie zawsze było pogodnie, ale dzisiejszy dzień był najpiękniejszy. Dziewczyna niezbyt kochała własną miejscowość, ale przynajmniej szanowała je. Gdy wyciągnęła komórkę aby zmienić piosenkę coś przykuło jej uwagę. Patrząc w dół zobaczyła cień obok niej. Pośpiesznie popatrzyła za siebie, lecz nikogo nie zobaczyła. Zaczęła biec w stronę ciemnego i chłodnego parku- to był jedyny skrót, którym mogła jak najszybciej dotrzeć do domu. Zarzuciła plecak przez ramię, aby nie wypadły jej wszystkie książki. Pomyślała że już nigdy nie będzie wracała sama do domu o tak późnej porze.
Szybkim krokiem szła podążała przez mokre alejki. Zastanawiała się dlaczego są wilgotne. Przypomniała sobie gdy była mała zawsze bała się wchodzić do potężnego parku. Uważała, że w gąszczu czyhają na nią różne wampiry i wilkołaki. Oczywiście teraz nie wierzy w takie bajki. Popatrzyła w górę, ale nie dostrzegła gwiazd. Tylko ogromne gałęzie dębów i lip. ‘’Ciekawe kto posadził je i jakie skrywają tajemnice?’’- zaczęła się zastanawiać. Powoli zagłębiała się w ciemną gęstwinę krzaków leszczyny i ostrych jeżyn. Po chwili zobaczyła, że księżyc pojawił się na granatowym niebie. Poczuła przypływ chłodu. Zastanawiała się przez chwilę, która jest godzina i stwierdziła, że koniec spacerowania po starym parku. Zaczęła się modlić, aby nie przypomniała sobie ostatniego horroru. Wtem usłyszała jakieś głosy w oddali. Była pewna, że kiedyś już je słyszała… Nie miała czasu na myślenie. Pierwsze co postanowiła to ‘wiej!’. Szybko odnalazła alejkę prowadzącą do domu. Zastanawiała się jednak czy ci ludzie zaczną ją gonić. Już w oddali zobaczyła koniec parku. Nie miała odwagi na oglądnięcie się za siebie. Wreszcie przy samym końcu szesnastolatka zatrzymała się.

>> mam nadzieję że spodoba się wam ;D
liczę na szczere komentarze .
+ DZIĘKI ZA KOMENTARZE ;* .>>
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hey .
Jestem tu nowa . Zamierzam pisać rożne opowiadanie ;D
od razu mówię że nie będą o idolach :> tylko o młodzieży itp. ;D. Czasami fantastyczne ..
Postaram się dodawać jakieś zdjęcia ;D

Mam nadzieję, że spodobam się Wam ;D



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

divine-music.info
divine-music.info

divine-music.info